Recenzja filmowa
Zmierzch: Księżyc w nowiu  
reż. Chris Weitz
wyk. Kristen Stewart, Robert Pattinson, Taylor Lautner
prod. USA 2009
Premiera: 20 listopada
---

Nie będę blefowała, że z wypiekami na twarzy pochłonęłam drugi tom powieści Stephenie Meyer. Mimo to na Księżyc w nowiuszłam bez uprzedzeń. Zmierzch zapamiętałam jako przyjemny romans młodzieżowy w deszczowo-posępnej tonacji. Druga część mocno reklamowanej sagi jest niestety znacznie mniej eleganckim utworem. Przynajmniej tak wypada na ekranie.

Dla przypomnienia: w Zmierzchu małomówna nastolatka Bella straciła głowę dla szkolnego kolegi Edwarda, który okazał się wampirem z dziada pradziada. Ten romans omal nie pozbawił dziewczyny życia, gdy inny krwiopijca uwziął się na jej gardło. Jakiś czas po tym wszystko wróciło do normy. Ale podczas uroczystości z okazji pełnoletności Belli znów dochodzi do przykrego incydentu, który skazuje zakochaną parę na rozstanie. Dziewczyna nie rozumie nagłej zmiany uczuć wybranka i cierpi. On cierpi jeszcze bardziej, co sygnalizowane jest do znudzenia. W międzyczasie swoją szansę dostrzega inny wytrwały adorator Belli Jacob, który podobnie jak Edward ukrywa mroczną tożsamość. Co z tego wyniknie?

Dla bohaterki niewiele - niejedno widziała i nawet spotkanie z trzymetrowym wilkiem w ciemnym lesie nie robi na niej wrażenia. Dla filmowców więcej, bo to okazja do podkręcenia stonowanej intrygi fabularnej w kierunku, który zazwyczaj obierają sequele. Wszystkiego jest tu więcej - miłości, cierpienia, tajemnic, niebezpieczeństw i nade wszystko morałów. Wampir, wilkołak i małomówna cierpiętnica tworzą fatalny trójkąt, który stanowi ilustrację trudnej młodzieży i problemów dorastania. Interakcje między nimi stanowią nachalną amerykańską propagandę czystości przedmałżeńskiej. Być może pomyślanej zresztą jako odtrutka na rozwiązłe i niepoczytalne wybryki innego trójkąta - celebrytek Lindsay, Britney i Paris. Postać Belli wyraża tu rozdarcie między niewinnością i pragnieniem wyzwolenia z jarzma dziewictwa. Przez cały film katuje się nas nieznośnym napięciem erotycznym - przerywanymi i poniechanymi pocałunkami, połowicznymi i powściągliwymi pieszczotami i pełnymi seksualnej symboliki wizjami. Kandydatury do zerwania kwiatu Belli są dwie: wampir, czyli stary arystokrata, który ma dalekich krewnych w Rzymie, i młody mięśniak wywodzący się w prostej linii od rdzennych mieszkańców Ameryki. Pierwszy jest zimny i opanowany, ale ma skłonności do manipulacji, kontakt z drugim, tym ciepłym i spontanicznym, grozi wybuchem zwierzęcych instynktów. Co powinna zrobić dziewczyna? Bez względu na wszystko wytrwać w cnocie - przekonują twórcy tego obyczajowego prania mózgu.

Owa hormonalna fabuła na domiar złego opakowana jest w najgorszej próby gotycką estetykę, gdzie banał i kicz trwają w czułym uścisku. Niewiarygodne, ale satysfakcji nie dostarcza nawet strona techniczna widowiska. Efekty specjalne są na poziomie RFN-owskiego fantasy, z tą różnicą, że wypchana kukła zamieniona zostaje na chwiejący się na czterech łapach twór cyfrowy. I - inaczej niż na seansie Niekończącej się opowieści - nikt na sali raczej nie uroni łez wzruszenia. Na pokazie przedpremierowym wszyscy zgodnie rechotali jak na czeskiej komedii. Bawi tu niemal wszystko - sceny walk i image wilkołaków biegających po lesie z gołą klatą w jeansowych rybaczkach. Najwięcej radości dostarcza jednak warstwa słowna. Tak brazylijskich w duchu dialogów w hollywoodzkim filmie nie słyszałam od lat. Dziwi jedno: co w tym tandetnym i do bólu masowym produkcie robią indierockowi giganci Bon Iver, Grizzly Bear czy Death Cab for Cutie? Fakt, że ci dotąd niezależni muzycy bez żenady podśpiewują wilkołakom i wampirom do kotleta, konotuje naprawdę smutny komunikat. Mianowicie taki, że cnotę należy chronić tylko po to, żeby potem sprzedać ją za duże pieniądze.

Dorota Smela

« Przejdź do listy recenzji filmowych


Fora filmowe     Przejdź do forum »
Aktualnie w kinach (720), Dobre, ponadczasowe kino (251), Różności: DVD, soundtracki, etc. (102), TV. Czego nie przeoczyć? (176), Teatr. Gdzie i kiedy? (71)

Doza Kultury redagowana jest siłami portalu o2.pl i Komunikatora Tlen.pl. Jeśli masz pomysł na kolejną gazetkę (nie tylko temat, lecz również "kto i jak"), napisz do nas (dozakultury@tlen.pl).

© 2010 Doza Kultury, kontakt: dozakultury@tlen.pl (pomysły, reklama, współpraca).